Dołem po bokach - morze
budowa domów |skup złomu |Masaż Szczecin

„Dołem, po bokach — morze i winnice — — w dole przelatują niebieskie kawałki morza, dalej obdrapane domki o płaskich dachach wśród winnic. Triest Fiume Stara linia kolejowa, kiedyś dawno jeździł nią jeszcze mój ojciec. Na pluszowym siedzeniu, wygodnie, z nogą założoną na nogę. Uśmiechnięty odprowadzał wzrokiem morze, winnice i dachy, i myślał mogę sobie na to pozwolić. Wybaczałem mu te słowa, mimo iż raziła mnie ich dziecinna pycha, ale dość wcześnie odkryłem, o co chodzi o ręcznik, zawsze o ręcznik!
— mokre, brudne wspomnienie ze stancji warszawskiej, z ulicy Pańskiej, z ponurego domu, w którym mieszkał przygarnięty przez stryja, i rano w nie ogrzewanej łazience mył się zawsze ostatni, a potem musiał się wycierać przezroczystym, wilgotnym ręcznikiem i płakał ze wstrętu.
— zapraszał mnie na spacer w tamtą stronę, przystawał lekko uśmiechnięty i pokazywał mi bramę.
LI. JIL1IIL.11.I..1III IL.11 ill1 li I lii
U JUI, 1,1. Jl! .JUL .1 .i.iLI.. JL..1JL JLJJ
— przez siedem lat występował z jej ciemni i mrużył oczy, na ulicy zawsze było jaśniej, wyłaniał się w za długim szynelu i czapce, przez siedem lat, z wypchanym tornistrem na plecach, obok dwaj jego bracia stryjeczni, milcząc lub wymyślając sobie wlekli się we trzech na Hortensję do gimnazjum Górskiego, oni obydwaj nerwowi i brzydcy, matematyczni geniusze, i on mniej genialny, ale prawdziwiej zaintrygowany życiem, we trójkę, w plączących się czarnych szynelach wychodzili co rano z tej bramy, przez siedem lat, ulicą Pańską do Siennej...“(9)



alveo |modelki |nieruchomości kędzierzyn koźle