-Hej - zawołał w głąb
spływy kajakowe |Okna |tanie opony

„—"~Hej! — zawołał w głąb pojazdu. — Ja go znam! Jeśli tak wyglądają bandyci, bodajbym się zamienił w najgorszego konia.
— Derek Carty! — zdumiał się Karol. — Cały i zdrowy!
— Cały i zdrowy, chłopie! Co tu robisz Myślałem, żeś już dawno minął Laramie.
Karol zeskoczył z siodła.
— Przekonaj ich, że mówię prawdę. Carty odwrócił się do drzwi dyliżansu.
— Panie i panowie — oświadczył z komiczną powagą. — I wy, którzy siedzicie na dachu! Oto mój druh i przyjaciel od lat. Kowboj, poszukiwacz skarbów i poskromiciel grzechotników. Każde jego słowo jest warte funta złota.
Uciszyło się, a później buchnął chóralny śmiech. Korzystając z tego Karol powiedział półgłosem
— Derek, przestań się wygłupiać.
— Dobrze, dobrze. Proszę o spokój! — krzyknął do rozbawionych towarzyszy podróży. — A teraz powtórz wszystko od początku, Karolu.
I Karol powtórzył.
— A gdzież ci bandyci mają na nas czekać— zapytał woźnica.
— Przy szlaku dyliżansu.
— Pewnie, gdzież by indziej! Ale w którym miejscu
— Nie znam tych stron dokładnie. To może być mile stąd albo jeszcze dalej.
— Albo sto mil — ozwał się pasażer z dachu. — Ten człowiek coś kręci.
— Można mu wierzyć jak mnie — zaprotestował energicznie Carty.
Karol pomyślał, że takie zapewnienie kompromitowałoby go w oczach podróżnych, gdyby lepiej znali Cartyego. Widać jednak nikt go dobrze nie znał, bo nawet niedowiarek z dachu odezwał się już mniej złośliwym tonem“(11)



Kredyt hipoteczny dominet |nieruchomości kędzierzyn koźle |Sofy i fotele